BIP American News - Breaking Stories

collapse
Home / Daily News Analysis / Iga Świątek zaskoczyła wyznaniem po odpadnięciu z Wimbledonu. "Nie dbam już o wyniki"

Iga Świątek zaskoczyła wyznaniem po odpadnięciu z Wimbledonu. "Nie dbam już o wyniki"

Jul 06, 2026  Twila Rosenbaum 8 views
Iga Świątek zaskoczyła wyznaniem po odpadnięciu z Wimbledonu. "Nie dbam już o wyniki"

Iga Świątek, sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów – tym razem nie zwycięstwem, a odważnym wyznaniem po porażce w trzeciej rundzie Wimbledonu. W sobotnim meczu z rozstawioną z numerem 29. Alexandrą Ealą z Filipin Polka przegrała 6:7 (9-11), 2:6, notując aż 44 niewymuszone błędy. Po spotkaniu przyznała, że nie skupia się już na wynikach, co może być kluczem do zrozumienia jej obecnej słabszej dyspozycji.

– Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawiają. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę zacząć pracę od początku i spróbować po prostu poprawić swój tenis – powiedziała Świątek po meczu.

To oświadczenie wydaje się zaskakujące w kontekście jej dotychczasowej kariery, która obfitowała w sukcesy. Świątek wygrała cztery turnieje French Open (2020, 2022, 2023, 2024), US Open (2022) i Wimbledon (2023). Jednak w obecnym sezonie jej wyniki są znacznie słabsze. Najlepszym osiągnięciem pozostaje półfinał turnieju w Rzymie, a w Paryżu odpadła w 1/8 finału po porażce z Jasmine Paolini.

Problemy techniczne i taktyczne

Przyczyn sobotniej porażki należy szukać przede wszystkim w statystykach. 44 niewymuszone błędy to średnio dwa na każdy gem, co w meczu na trawie jest wynikiem katastrofalnym. Polka miała problemy z prostymi piłkami przy siatce – uderzała ramą w drive wolejach, co sama uznała za niewytłumaczalne. – Zwykle zagrywam je dobrze. Takie jest życie – skwitowała.

Kluczowym elementem była również niemożność dostosowania się do wolnego serwisu rywalki. Eala serwowała średnio 140 km/h, podczas gdy Świątek – 165 km/h, a liderka rankingu Aryna Sabalenka w swoim meczu osiągnęła 178 km/h. – Przy wolnym serwisie musisz wejść w głąb kortu i nagle robi się on krótszy. Czułam, że muszę uderzać krócej. Nie potrafiłam się dostosować do tego serwisu. Ludziom może się wydać, że wolniejszy serwis jest łatwiejszy do odegrania, ale jest dokładnie odwrotnie – wyjaśniła Polka.

Mentalna strona gry

Świątek przyznała, że mentalnie trudniejsze od samej przegranej były dla niej przestrzelone returny. – Wiedziałam, że ona zaserwuje wolno, wiedziałam, co mnie czeka, ale był to kompletnie inny rytm niż ten, do którego jestem przyzwyczajona. Coraz trudniej było mi returnować i coraz ciężej zaakceptować ten fakt – mówiła. To pokazuje, że nawet doświadczona zawodniczka może mieć trudności z adaptacją do nietypowego stylu gry.

Pierwszy set rozstrzygnął się w bardzo zaciętym tie-breaku, w którym Świątek miała dwie piłki setowe. Przy stanie 9-9 serwująca Polka nie zdołała zdobyć punktu, a chwilę później Eala zamknęła partię. – Żałuję dwóch błędów popełnionych w tie-breaku, nie pamiętam przy dokładnie jakim wyniku. Mogłam wtedy zagrać odważniej. Na Wimbledonie trzeba być odważnym – zdradziła.

Powtarzający się schemat

Problemem trapiącym Świątek w ostatnich miesiącach jest to, że w krótkim czasie potrafi przegrać kilka gemów z rzędu i z powstałych wówczas kłopotów już się nie wydostaje. Tak było i tym razem – drugiego seta Polka zaczęła od przegrania czterech gemów. Nie był to jednak efekt rozpamiętywania przegranego tie-breaka. – Mentalnie trudniejsze do zaakceptowania były te przestrzelone returny – podkreśliła.

To powtarzający się schemat – podobnie wyglądała jej porażka w Paryżu, gdzie przegrała cztery gemy z rzędu w kluczowym momencie. Różnica polega na tym, że w Paryżu głównym problemem była presja, a w Londynie – czysto tenisowe niedostatki. – Tutaj mam poczucie, że zadecydowały kwestie tenisowe. Walczyłam, ale to nie wystarczyło. Oczywiście mogłam zagrać lepiej, ale ona grała świetnie i wykorzystała swoje szanse. W Paryżu przede wszystkim nie radziłam sobie z presją i zagrywałam niecelnie – oceniła.

Konsekwencje rankingowe i dalsze plany

Tak szybkie odpadnięcie oznacza, że Świątek spadnie w rankingu WTA z trzeciego co najmniej na szóste miejsce. To najgorszy wynik od 2021 roku, gdy zajmowała 13. pozycję. Dla porównania – w 2024 roku dotarła do półfinału Wimbledonu, a w 2023 wygrała turniej, pokonując w finale Ons Jabeur. Teraz, po serii słabszych występów, jej pozycja w czołówce jest zagrożona.

Mimo wszystko Polka zachowuje motywację. – Mam poczucie, że nie można się poddawać. Cały czas chcę grać w tenisa, lubię grać w tenisa. To jest wystarczająca motywacja – zapewniła. To ważne stwierdzenie, bo pokazuje, że mimo przeciwności losu Świątek nie zamierza rezygnować. W jej przypadku kluczowe może być odbudowanie pewności siebie i powrót do regularnych treningów bez presji wyniku.

Dla Alexandry Eali to ogromny sukces – Filipinka po raz drugi w trzech spotkaniach pokonała Świątek. Wcześniej wygrała z nią w 2022 roku w turnieju w Madrycie. Eala, która jest dopiero na 29. miejscu w rankingu, pokazała, że jej styl gry może sprawiać problemy najlepszym. Może to być sygnał dla innych zawodniczek, że wolniejszy serwis i agresywna gra przy siatce mogą być skuteczną bronią.

Świątek podsumowała swoje odczucia: – Czasami nie jest łatwo, ale wszystkie się z tym zmagamy. Każda z nas walczy czasami z emocjami, czasami z jakimiś myślami. To nie jest tak, że tylko ja mam takie wyzwania – mówiła. Te słowa pokazują, że nawet wielkie mistrzynie przeżywają kryzysy. Dla polskich kibiców pozostaje nadzieja, że Iga wkrótce wróci do swojej najlepszej formy.

W ostatnich latach Świątek była symbolem dominacji w kobiecym tenisie – jej dynamiczna gra, doskonały forhend i niesamowita ruchliwość na korcie sprawiały, że często nie miała sobie równych. Jednak każdy sportowiec przechodzi przez gorszy okres. Kluczem jest umiejętność wyciągnięcia wniosków i powrotu jeszcze silniejszym. Jak sama przyznała, nie można się poddawać.

Obecny sezon przyniósł jej wiele wyzwań – zmiany w sztabie szkoleniowym, kontuzje, presja bycia numerem jeden. Może więc jej decyzja o odpuszczeniu myślenia o wynikach to właśnie sposób na odzyskanie radości z gry. W przeszłości wielcy tenisiści, jak Roger Federer czy Novak Djoković, również przeżywali gorsze momenty, ale zawsze wracali silniejsi. Czas pokaże, czy Świątek pójdzie ich śladem.

Wimbledon w tym roku zakończył się dla Polki na 3. rundzie – tak samo jak w 2024 roku. To porównanie boli, ale może też być impulsem do zmian. Przed nią kolejne turnieje w Ameryce Północnej, w tym US Open, gdzie w 2022 roku odniosła swój drugi wielkoszlemowy triumf. Czy uda jej się powtórzyć tamten sukces? Na razie pytanie pozostaje otwarte.


Source:www.polsatsport.pl News


Share:

Your experience on this site will be improved by allowing cookies Cookie Policy